Mój obraz arte.
Ten obraz jest kompilacją moich dzisiejszych: -uczuć, -obowiązków -radości -smutku -powinności -przemyśleń - i innych... Dla mnie - NIHIL NOVI... Od zawsze funkcjonuję w najwyższym stopniu stresu. Tak żyć się nie da, więc samorzutnie szukam ujścia w tym, co lubię... W "arte" - najbardziej, odnalazłam się w szkicach, rysunkach, pastelach... A wszystko tak niedoskonałe, że aż moje... Od lat - jestem rzucana w wir różnych zadań... Im jestem starsza tym bardziej to widzę Na przykład - życie wymusiło na mnie bycie nie tylko trenerem, ale też choreografem... W sumie - nikt nie pytał mnie o to czy chcę to robić Była potrzeba chwili... Przyjęłam tę rolę, bo nie było innej opcji... Czy dziś bym to całe moje poszarpane życie zamieniła na święty spokój? Chciałabym, ale chyba jednak - NIE!!! Wyzwania zapewniają mi mój rozwój osobisty... Bo póki żyję: "Scio me nihil scire"...